Pamięć ocala narody
- Szczegóły
- Kategoria: Prace nauczycieli
- Administrator
- Odsłony: 1911
Od października r. szk. 2002/2003 do września r. szk. 2003/2004 uczniowie Publicznego Gimnazjum w Uszwi pod kierunkiem mgr Teresy Czesak realizowali projekt edukacyjny Pamięć ocala narody związany z przygotowaniem młodzieży do odsłonięcia tablicy upamiętniającej rozstrzelanie mieszkańca Uszwi Wojciecha Kotfisa i żydowskiej rodziny Goldbergerów w maju 1944 r. Celem projektu było:
- poznanie historii narodu żydowskiego z uwzględnieniem stosunków polsko - żydowskich oraz zagłady Żydów podczas II wojny światowej,
- dotarcie do faktów i dokumentów związanych z tragicznymi wydarzeniami w 1944 r. w Uszwi,
- zainteresowanie lokalną historią,
- kształtowanie szacunku dla narodów o innej wierze, kulturze,
- propagowanie idei tolerancji,
- rozbudzanie zainteresowań badawczych,
- korzystanie z różnych źródeł informacji,
- kształcenie nawyku uczestnictwa w życiu własnej miejscowości.
- zdobywali i opracowywali informacje dotyczące dziejów narodu żydowskiego z uwzględnieniem losów Żydów mieszkających w Brzesku i Uszwi,
- przeprowadzali wywiady z mieszkańcami Uszwi i rodziną W. Kotfisa na temat tragicznych wydarzeń w 1944 r.,
- poszukiwali dokumentów związanych z W. Kotfisem w archiwach parafialnych i szkolnych,
- nawiązali współpracę z Fundacją Judaica w celu pozyskania materiałów do badań,
- nawiązali kontakt z Gminą Żydowską w Krakowie i Instytutem Pamięci Narodowej,
- przeprowadzali sondaż wśród uczniów na temat tolerancji,
- dokonywali selekcji i porządkowania zgromadzonego materiału.
Zdobyte podczas realizacji projektu informacje zostały zebrane w pracy Bliżej Europy, bliżej tolerancji. Tym samym zakończył się pierwszy etap przedsięwzięcia. Celem drugiego etapu projektu było podjęcie działań mających na celu włączenie się w przygotowanie oprawy uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej, której patronowały władze Gminy Gnojnik.
Młodzież nawiązała kontakt z Gminą Żydowską w Krakowie oraz Instytutem Pamięci Narodowej, przesyłając wyżej wymienionym instytucjom zgromadzony materiał badawczy. Ponadto przygotowała montaż słowno - muzyczny poświęcony pamięci ofiar II wojny światowej oraz sympozjum naukowe dotyczące problemu stosunków polsko - żydowskich w czasie II wojny światowej.
Uroczystość odsłonięcia tablicy odbyła się 25 września 2003 r. z udziałem zaproszonych gości: przedstawicieli, Gminy Żydowskiej, IPN - u, władz Gminy Gnojnik, rodziny Wojciecha Kotfisa oraz mieszkańców wsi. Młodzież wzięła udział w uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej w lesie Grabaliny i poświęcenia grobu W. Kotfisa na cmentarzu w Uszwi oraz Mszy św. W budynku szkoły uczniowie zaprezentowali okolicznościowy program artystyczny oraz wzięli udział w sympozjum naukowym z udziałem prokuratorów IPN-u oraz historyka Jana Musiała, zajmującego się problemem stosunków polsko - żydowskich. Młodzież poznała arkana pracy Instytutu oraz uzyskała informacje na temat stanu badań sprawy rozstrzelanych w 1944 r.
Realizację projektu wspierali mieszkańcy Uszwi oraz "Dziennik Polski", który propagował działania mające na celu dotarcie do prawdy tamtych wydarzeń. Zgromadzony przez uczniów materiał badawczy spotkał się z uznaniem pracowników IPN -u oraz rodziny W. Kotfisa. Projekt z pewnością przyczynił się do wzrostu zainteresowania lokalną historią, wpłynął na kształtowanie poczucia odpowiedzialności za losy innych ludzi, pobudził do refleksji nad dziejami dwóch narodów polskiego i żydowskiego, a może także zweryfikował przekonania. Młodzież miała niecodzienną okazję sprawdzenia się w roli badaczy przeszłości oraz doskonalenia umiejętności gromadzenia i analizy informacji, korzystając z różnych źródeł. Udział w realizacji projektu umożliwił uczniom włączenie się w działania na rzecz własnej miejscowości. Przedsięwzięcie przyczyniło się do promocji pracy szkoły nie tylko w środowisku lokalnym, ale także w Instytucie Pamięci Narodowej czy Gminie Żydowskiej w Krakowie.
BLIŻEJ
TOLERANCJI
Praca zbiorowa uczniów Publicznego Gimnazjum w Uszwi napisana
"Naucz nas, że pod słońcem Twoim nie masz
Musimy pamiętać o historii naszej "małej ojczyzny", o ludziach, którzy ją tworzyli, bo tylko "szanując przeszłości ołtarze" możemy budować nasze dziś i nasze jutro.
Co wniesiemy do Europy, jeśli zatracimy własną tożsamość? Jakie będzie nasze współżycie z innymi narodami, gdy nie nauczymy się szacunku dla innego języka, religii i kultury?
Mamy nadzieję, że zebrane przez nas informacje przyczynią się do propagowania idei tolerancji.
DZIEJE:
Po upadku państwa babilońskiego Żydzi powrócili w 536 r. p.n.e. za pozwoleniem Cyrusa do Palestyny w liczbie ok. 40 tys. Słabe politycznie państwo zyskało na znaczeniu w czasach Nechemjasza, za staraniem którego w 444 r. p.n.e. otoczono Jerozolimę murem; potem pozostawało pod zwierzchnictwem perskim, po jego upadku pod władzą Aleksandra Wielkiego, od 301 pod zwierzchnictwem egipskim, od 174 pod syryjskim. Przeciw Syryjczykom uciskającym Judeę Żydzi podnieśli powstanie pod wodzą Judy Machabeusza. Dzięki zwycięskim walkom zdołali uzyskać niepodległość, którą uznali królowie syryjscy. Z powodu wewnętrznych waśni Rzymianie narzucili im swe zwierzchnictwo w 63 r. p.n.e. Powstanie przeciw panowaniu rzymskiemu 66 r. n.e. spowodowało wyprawę Wespazjana, którą zakończył Tytus w 70 r. zdobyciem Jerozolimy i zrównaniem jej z ziemią; od tej daty zniknęło na zawsze niezawisłe państwo żydowskie, zaś jego mieszkańcy emigrowali do wszystkich krajów imperium rzymskiego, gdzie swobodnie mogli się rozwijać. Rozpaczliwe próby odzyskania niepodległości pod wodzą Bar Kochby w 132 r. stłumił krwawo Juliusz Severus w 135 r. Przeciw Żydom wydano surowe edykty, a moc ich uchylił dopiero edykt mediolański w 313 r., który wszystkim poddanym rzymskim przynosił równouprawnienie pod względem prawnym. Uznanie chrześcijaństwa za religię panującą pogorszyło znowu położenie Żydów, których prawa coraz silniej ograniczano.
WIEKI ŚREDNIE
W czasach rzymskich wielu Żydów przywędrowało do Hiszpanii, żyjąc tam w pełnym równouprawnieniu. Dopiero po opanowaniu Hiszpanii przez Wizygotów w 590 r. zaczęło się ich prześladowanie, które zmusiło ich do przyjęcia chrześcijaństwa, w innym wypadku zostaliby wypędzeni z ich z kraju. Opanowanie Hiszpanii przez Arabów poprawiło los Żydów, którym zwycięscy przyznali wolność wiary, a nawet własne sądownictwo. Dopiero od 1391 r. zaczynają się nowe prześladowania, od 1480 r. inkwizycja systematycznie tępi wyznawców judaizmu. Po upadku Grenady Ferdynand V pod wpływem wielkiego inkwizytora Torguemady wydał w 1492 r. edykt wypędzający Żydów z Hiszpanii; wywędrowało ich wówczas ok. 300 tys. do Maroka, Berberji, Włoch, Turcji i Portugalii. We Włoszech od czasów frankońskich żyli we względnie pomyślnych warunkach. Dopiero od XIII w. zmuszono ich do noszenia specjalnego stroju, a od XV w. ograniczono miejsce zamieszkania do getta; z Sycylii wypędzono ich w 1493 r. We Francji osiedlili się już w czasach Cezara. Dopiero po 843 r., a następnie w czasie wypraw krzyżowych zaczęły się prześladowania. Najsilniejsza fala we Francji przypadła na początek XIV w., gdy w 1306 r. wypędzono z niej przeszło 100 tys. Żydów. Podobne wypędzenie miało miejsce za Karola VI w 1394 r. Wygnani Żydzi schronili się do Niemiec, Włoch, a przede wszystkim do Polski. Podobnie jak we Francji przedstawiał się los Żydów w Anglii. W dniu koronacji Ryszarda Lwie Serce wielu wymordowano, grabiąc ich dobytek. Ostateczny cios Żydom zadał Edward I wypędzając ich w 1290 r. W Niemczech osiedlili się już w IV w. Zupełnie wolni trudnili się handlem, posiadali własne sądownictwo. Krwawe prześladowania w czasie wypraw krzyżowych spowodowały odpływ Żydów do Polski. Henryk IV wziął ich w opiekę, następni władcy oddali ich pod własne sądownictwo, nakładając za opiekę daniny. Żydzi wyłączeni z cechów trudnili się dobrym handlem i lichwą. W II poł. XIV w. wzrosły w Niemczech nastroje antyżydowskie. Na ziemiach moskiewskich osiedlili się Żydzi od X w. Po upadku państwa Chazarów w XV w. zostali wypędzeni. Ten sam los spotkał ich na Węgrzech w 1526 r.
CZASY NOWOŻYTNE
We Włoszech inkwizycja poleciła spalić pisma żydowskie, Żydów zaś ograniczyła do mieszkania w gettach. Dopiero w zjednoczonym państwie włoskim uzyskali równouprawnienie. W Szwajcarii Żydzi zostali w XVII w. wypędzeni i dziś stanowią znikomy odsetek ludności. W Rosji po kilkakrotnych edyktach skazujących Żydów na wygnanie, to znowu zezwalających na ich powrót, pozwolono im w latach 1805-1809 na zamieszkanie w ziemiach rosyjskich, a nawet na zorganizowanie własnego szkolnictwa. Niemniej jednak wybuchały tu pogromy żydowskie, które spowodowały masowy odpływ Żydów do Palestyny, Anglii, Ameryki, Australii. W Anglii w czasach Cromwella zezwolono w 1655 r. na ich powrót, dziś cieszą się oni równouprawnieniem. W Niemczech w czasach nowożytnych powtarzały się częste prześladowania Żydów. Dopiero pod koniec XVIII w. dzięki Mojżeszowi Mendelssohnowi poprawił się ich los. Na początku XIX w. wszystkie niemal kraje zrównały Żydów pod względem prawnym. We Francji wielka rewolucja ogłosiła w 1791 r. równouprawnienie, Napoleon I nadał im samorząd. Za przykładem Francji, poszły: Holandia, Belgia i Dania. Dziś wszystkie cywilizowane państwa przyznały Żydom równouprawnienie.
JUDAIZM - tym słowem powszechnie nazywa się religię wyznawaną przez Żydów, choć oprócz tego określenia funkcjonuje też inne - mozaizm, czyli religia mojżeszowa. Pierwsza z nazw odwołuje się do narodu Judy (Żydów), który ją wyznaje, druga przypomina o postaci największego proroka, Mojżesza, który na górze Synaj od samego Boga otrzymał tekst Tory. Tora (hebr. nauka, prawo) jest jednym z najważniejszych pojęć judaizmu. Odnosi się zarówno do Pięcioksięgu Mojżesza, jak i w znaczeniu szerszym do całej tradycji żydowskiej, gdyż tradycja, religia, obyczaje i rytuały żydowskie wywodzą się wprost z niej. Jest symbolem ścisłej więzi człowieka z Bogiem, poddania się prawom zawartym w tej księdze. Tekst Tory Żydzi otaczają największą czcią, wypływającą z przekonania, że jest to bezpośredni dar od Najwyższego i przekazanie życia według nadanych praw i nakazów. Jej hebrajska nazwa "Chumasz" wywodzi się od słowa "pięć", gdyż Tora składa się z pięciu głównych części, które w tradycji żydowskiej zostały zatytułowane od pierwszych słów rozpoczynających daną księgę (w nawiasach podano nazwy łacińskie):
- Bereszit - Księga Rodzaju (Genezis),
- Szamot - Księga Wyjścia (Exodus),
- Waiikra - Księga Prawa (Leviticus),
- Bamidbar - Księga Liczb (numeri),
- Dewarim - Księga Powtórzonego Prawa (Deuteronomium)
Judaizm jest pierwszą religią monoteistyczną uznającą jedynego, ponadczasowego, wszechmocnego Boga. Według Biblii każdy człowiek ma dar odróżniania dobra od zła. W razie jakichkolwiek wątpliwości powinno się szukać rozwiązania w Talmudzie lub próbować rozstrzygnąć je, prosząc o pomoc rabina. Istotną cechą judaizmu jest brak hierarchii i centrum religijnego, którą to rolę w chrześcijaństwie pełni Watykan z papieżem i hierarchią kościelną. Wyznawcy mozaizmu gromadzą się w gminach (hebr. Kehila) mających pełną autonomię i samodzielność organizacyjną. Na jej czele stoją rabin oraz kantor, do którego obowiązków należy i intonowanie pieśni i odmawianie modłów w synagodze. Gmina musi zapewnić wiernym możliwość życia zgodnego z nakazami religijnymi, dlatego też w każdej gminie znajduje się rytualna łaźnia, czyli mykwa. Bardzo ważną instytucją jest też rytualna rzeźnia. Najważniejszym budynkiem w gminie jest synagoga, czyli Bejt ha - Knesset, Dom Zgromadzenia. Pełni ona zarówno rolę domu modlitwy, jak też szkoły i miejsca spotkań przy omawianiu najważniejszych spraw dotyczących gminy.
Od czterech tysiącleci judaizm zachował swoje podstawowe założenia. W dalszym ciągu pozostaje narodową religią Żydów. Religia ta nigdy nie prowadziła działalności misyjnej i nigdy nie dążyła do zdobycia wyznawców winnych grupach etnicznych.
JUDAIZM - CHRZEŚCIJAńSTWO
| BóG | Jahwe | Jeden Bóg w Trzech Osobach |
| ZAłOŻYCIEL | Mojżesz | Jezus Chrystus |
| ŚWIĘTE KSIĘGI | 1.Stary Testament 2.Talmud. | 1.Biblia: - Stary Testament - Nowy Testament |
| DOM MODLITWY | synagoga | kościół |
| DZIEń ŚWIĘTY | szabat (sobota) | niedziela |
| CECHY CHARAKT. | Oczekiwanie na przyjście Mesjasza | Oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa |
Podczas I wojny światowej do miasta wtargnęli Moskale, którzy pustoszyli sklepy żydowskie. Miały także miejsce pożary domów izraelskich. W lutym 1918 r. miały miejsce manifestacje antyżydowskie, podczas których rabowano sklepy Żydów. Czynili to przede wszystkim mieszkańcy pobliskich Jadownik. Spalili oni nawet 4 domy żydowskie. W zamieszkach zginęło kilku Żydów, a wielu zostało rannych. Czas I wojny światowej był trudnym dla ludności żydowskiej z powodów ekonomicznych, a poprawa sytuacji nie nastąpiła w okresie międzywojennym. Pogorszyła się ona w latach trzydziestych wskutek propagandy antyżydowskiej oraz bojkotu handlu i rzemiosła żydowskiego. Tak jak w I wojnie światowej Jadowniki okazały się najsilniejszym ośrodkiem antyżydowskim. Z objawami niechęci spotkali się brzescy Żydzi w roku 1930, którzy nie zostali zaproszeni na duszpasterską wizytę biskupa. To przyczyniło się do pogorszenia stosunków między Żydami a katolikami. W końcu XIX w. założono w Brzesku szkołę dla dzieci żydowskich. Szkoła ta posiadała trzy klasy, w których uczyło się 103 dzieci.
Oprócz wydarzeń istotnych dla całej społeczności żydowskiej bardzo ważne były również te, które zachodziły w życiu pojedynczych rodzin, jak np. przyjście na świat dziecka szczególnie chłopca. Pobyt Żydów w Brzesku przerwała, podobnie jak w innych miastach Polski II wojna światowa. Gdy Niemcy zajęli miasto, zaczęli zmuszać Żydów do przymusowych robót. Wiosną 1941 r. Niemcy utworzyli w Brzesku getto, w którym zgromadzono ok. 6-7 tys. Żydów z Brzeska i okolicznych wsi. Okres istnienia getta był czasem rabunku i mordowania. Po dokonywanych egzekucjach Niemcy żądali od Żydów zapłaty za zużyte naboje, a rodziny zamordowanych zmuszano do podpisywania dokumentów stwierdzających naturalną śmierć ofiar. Był to także czas nakładanych na Żydów kontrybucji, czas głodu i epidemii, które panoszyły się w getcie. Likwidacja getta nastąpiła w połowie września 1942 r., wtedy to zdecydowaną większość Żydów załadowano do wagonów i przewieziono do obozów zagłady w Oświęcimiu, Bełżcu i Majdanku. Niemcy bardzo brutalnie postępowali wobec Żydów, bili ich, popychali, kopali, słabych zabijali. Na terenie getta pozostawili tylko ok. 70 osób, nakazując im uporządkowanie rzeczy pozostawionych przez jego mieszkańców i przygotowanie tych dóbr do wysyłki do Niemiec. Po wypełnieniu tego zadania ludzie ci zostali wywiezieni do getta w Bochni lub w Tarnowie. Wojnę przeżyło ok. 200 Żydów brzeskich.
Na ulicy Czarnowiejskiej w Brzesku w sąsiedztwie cmentarza wojskowego z czasów I wojny światowej położony jest cmentarz żydowski, dziś opuszczony, odwiedzany niekiedy przez Żydów mieszkających za granicą. Jest przecież najważniejszą pamiątką po znacznej części mieszkańców przedwojennego Brzeska. Najważniejszą choć nie jedną, bowiem w mieście pozostało jeszcze kilka innych miejsc przypominających minioną obecność ludności żydowskiej. Do obiektów tych zalicza się m.in. synagogę zamienioną na Bibliotekę Miejską oraz dawna mykwę, która po wojnie stała się siedzibą Dziewiarskiej Spółdzielni Inwalidów "Robotnik". Cmentarz jest niebagatelnym źródłem wiedzy o żydowskich mieszkańcach miasta.
Najbardziej znana we wsi była rodzina Fischerów (Szymon, Chana, Regina, Paulina, Rywka, Mojżesz, Salomon, Anna, Estera, Abraham, Berta, Rozalia i Dawid). Mieszkali na Krzyżowej, na rogu, obok zagrody Anny i Andrzeja Rabiaszów. Szymon prowadził dużą gospodarkę: 2 konie, 4 krowy, wynajmował do pracy robotników. Prowadził też na szeroką skalę handel końmi, sklep wielobranżowy, wymianę zboża na mąkę, wyszynk wódki. Tu też znajdowała się bożnica (dom modlitwy) dla wiernych wyznania mojżeszowego z całej gminy Uszew. "Szimek" według relacji jako jedyny z Żydów nosił długą brodę, a jego żona wypiekała macę. W sobotę wszyscy Żydzi świętowali. W ten dzień sami nawet nie palili w piecu, nie sprzedawali także żadnych towarów nawet na usilne prośby.
Znana od pokoleń była rodzina Jakubowiczów (Kiwa, Roża, Amalia, Tauba, Salomea, Bronisława, Józef, Szymon, Eugenia). Ich zabudowania znajdowały się na parceli, na której obecnie mieszkają dwie rodziny, tj. Wanda i Franciszek Bystroniowie oraz Adela i Franciszek Zychowie. Kiwa był rzeźnikiem. U niego prawie cała wieś kupowała mięso wołowe. Prowadził też karczmę. Wiele osób przewinęło się przez duży murowany dom położony na parceli, gdzie obecnie znajduje się dom ludowy. Tu mieszkali Federgrinowie (Mojżesz, Róża, Fajga, Pinkas, Samuel, Feliks, Leon). Podobnie jak i inni zajmowali się drobnym handlem. Sklepik z wyrobami tytoniowymi, zwany trafika, był zawsze dobrze zaopatrzony. Jednemu z nich, Leonowi, nadano przydomek "Cielicka", a to dlatego, że skupował po wsiach cielęta. Inny z kolei. Pinkas, zajmował się oprawianiem obrazów i szkleniem okien. Zawsze był przygotowany i na miejscu, gdy odbywały się we wsi wesela i zabawy, by natychmiast zaszklić okna po bójkach czy przypadkowym wybiciu szyb.
Na części obecnej posesji Franciszka Rojka i Marii Kotarby (Bychawskiej) mieszkała rodzina Goldbergerów (Kalma, Izaak, Chaskel, Gizela). Kalma ("Kołma") miał małe gospodarstwo rolne, chował krowę i, jak wszyscy jego koledzy, prowadził drobny "geszeft". Skupował i sprzedawał, co się tylko dało, m.in. skórki królicze. W domu, w którym obecnie mieszkają Józefa i Franciszek Warkoczowie, żyła bogata rodzina Silberspitzów (Mojżesz, Hersz, Aron, Balbina, Bronisława, Helena, Rozalia, Jan). Hersz ("Heśla"), podobnie jak jego ojciec, był handlarzem i rolnikiem. W roku 1936 działkę leśną, którą posiadał w Grabalinach, sprzedał Antoniemu Gotzowi-Okocimskiemu, a część domu wraz z gruntem i zabudowaniami gospodarczymi Janowi Chmurze i wyjechał z Uszwi. Tuż przy moście, obok starego budynku rodziny Bobrów mieszkał Chaskel Goldberger, z zawodu rzeźnik. Ożenił się z Tonią Ungerówną z Dębna. W Zawadzie Uszewskiej na obecnej posesji rodziny Krystyny i Stanisława Kozubków mieszkała rodzina Weissbartów (Szymon, Mojżesz, Tauba, Leon, Lejb, Jakub, Wolf, Wolwek, Maria, Juda, Sara, Frania). Nie można w końcu pominąć dwóch rodzin mieszkających w budynku zwanym murowańcem, który formalnie od połowy XIX wieku należał do Gnojnika, ale jeszcze przez cały okres międzywojenny i w pierwszych latach wojny ludzie w nim mieszkający ciążyli do Uszwi. Tu też dzieci chodziły do szkoły. Jedną tych rodzin była rodzina Naftalego Krausa i jego żony Beili, a ich dzieci występowały pod panieńskim nazwiskiem matki, Goldbergerów (Efraim, Helena i Lejbisch). Kontynuowali oni z początku tradycję karczmarzy, następnie prowadzili rzeźnię i sprzedaż mięsa wołowego a po śmierci Naftalego był tu sklep artykułów spożywczych i powszechnego użytku.
Drugą, która tu mieszkała, była rodzina Arona Eichenholza. Był on krawcem. U niego też pracowała w charakterze krawcowej córka Krausa, Helena. Ponadto przejściowo mieszkali w Uszwi lub pracowali w charakterze propinatora - Hersz Lejb, rzeźnik - Szymon Steinlauf, drobny handel prowadziły - Ella Kempler i Róża Buchfuhrer, a młyn na Uszwicy dzierżawili Jan Harsche i Mateusz Knuples, których dzieci Maria, Michał i Izaak uczęszczali do szkoły w Uszwi.
Stosunki między mieszkańcami Uszwi a Żydami układały się dobrze. Można powiedzieć, że obie społeczności nie wchodziły sobie w drogę. Dzieci obu narodowości chodziły razem do szkoły. Uszwianie byli zależni od Żydów. Mogli u nich sprzedać i kupić prawie wszystko. Żydom z kolei potrzebni byli Uszwianie, aby mogli prowadzić handel, który był ich głównym źródłem utrzymania. Zostali zapamiętani z tego, że dawali towary na "bórg", ale później konsekwentnie upominali się o swoją należność. Żydzi wraz ze swoją kulturą, sposobem bycia i religią wrośli w ówczesną rzeczywistość wsi tak mocno, że wszyscy nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że traktowali ich tak jak Polaków. Z pewnością zdarzały się drobne nieporozumienia. Do Uszwi docierały też hasła antysemickie, które jednak nie trafiały tu na podatny grunt. Pomoc udzielona rodzinie Goldbergerów ukrywającej się w Uszwi w czasie wojny jest najlepszym dowodem tego, że mieszkańcy wsi byli ponad uprzedzeniami narodowościowymi. W tych tragicznych czasach deptania godności narodu żydowskiego Uszwianie potrafili dostrzec w Żydach swoich braci.
Po wybuchu wojny Goldbergerowie oraz ich krewny Pinkas Federgrin jako jedyni Żydzi nie opuścili Uszwi. Ukrywali się początkowo w różnych miejscach. Toni z najmłodszą córką przebywała u pani Karaś na Kątach. Rodzina Chaskla mieszkała także w pustym domu za cmentarzem. W dzień przebywali w piwnicy, w nocy wchodzili do domu. Pomagali im w tym czasie rodzice pani Alfredy Kotarby. Później zaczęli się ukrywać w bunkrze w lesie zwanym Grabalinami na granicy z "Piskorką" (pagórkowaty teren, na którym znajdowały się pola uprawne). Było to miejsce położone na uboczu daleko od wsi. Bunkier miał wymiary 4 x 4 m i posiadał komin umożliwiający ogrzanie się w zimie. Rodzina Chaskla najczęściej korzystała z pomocy Wojciecha Kotfisa. Jego dom był najbliżej kryjówki. Przychodzili raczej nocą. Otrzymywali jedzenie, mogli sobie coś ugotować. Pojawiali się także we wsi. Chodzili po domach, gdzie otrzymywali żywność. Jedna z mieszkanek Uszwi wspomina, że pewnego wieczoru zjawił się w domu jej rodziców Pinkas zwany "Pinkiem". Przyszedł po chleb. Gdy siedział w kuchni wszedł nagle Niemiec, upominając, aby zasłonić okna. Na szczęście nie zwrócił uwagi na Pinkasa. Nasza rozmówczyni do dzisiaj pamięta paraliżujący strach domowników. Chleb dla rodziny Chaskla wypiekała także matka pana Stanisława Z. Chaskiel przychodził zawsze wieczorem. Pan Z. jako mały chłopiec często zanosił do lasu worek z chlebem. Ukrywający się Żydzi ścinali także drzewa w lesie, za które otrzymywali od ludzi kukiełki (słodkie plecione bułki wypiekane w Uszwi) Aby przeżyć wykopywali ziemniaki z okolicznych pól. Uszwianie wiedzieli o obecności Żydów w Uszwi, nikt jednak o tym nie rozmawiał. Szczególne współczucie budziły dzieci Goldbergerów. Ci, którzy pomagali rodzinie za wszelką cenę chcieli ją ocalić. Żydzi mieszkali w bunkrze około 3 lat. Niestety ktoś zdradził. Niektórzy wskazywali na gajowego. Żona syna Wojciecha Kotfisa twierdzi, że mogli to być właściciele pól, z których Żydzi wykopywali ziemniaki. Nie ma jednak pewności co do prawdziwości którejś z hipotez. Faktem jest, że w niedzielne popołudnie w maju 1944 r. (niektórzy twierdzą, że był to maj lub czerwiec 1944 r.) żandarmeria niemiecka, policja polska udała się do Grabalin, gdzie dokonała się tragedia. Wersji tego wydarzenia jest kilka. Najpierw Niemcy prawdopodobnie dostrzegli dziewczynkę zrywającą jagody. Zginęła jako pierwsza. Potem została zastrzelona Toni z najmłodszą córeczką na ręku i drugą starszą. Mężczyźni próbowali uciekać. Pinkasa schwytał pies i zaczął szarpać. Za chwilę został zastrzelony. Udało się uciec Chasklowi i Jankowi. Pierwszy pojawiał się jeszcze w Uszwi. Mieszkańcy wsi ponownie przyjmowali go w swoich domach, często nawet u nich nocował. Później podobno został zastrzelony w Gródku. Informacje, że Janek przeżył nie zostały potwierdzone. Ciała zabitych Żydów pochowano najpierw we wspólnej mogile. Prawdopodobną wydaje się relacja pani Alfredy Kotarby, której ojciec opowiadał, że zwłoki Żydów wywożono z Uszwi. Fakt ten potwierdza synowa Wojciecha Kotfisa. Według niej ciała rozstrzelanych mogły zostać pochowane na cmentarzu żydowskim w Brzesku tzw. "Kierkowie". Tam jednak nie ma żadnych śladów tego wydarzenia.
Po tragedii, która wydarzyła się na "Piskorce" mieszkańcy Uszwi przez kilka dni żyli strachem o własne życie. Obawiali się szczególnie ci, którzy pomagali Żydom. Domniemali, że Niemcy dowiedzieli się o nich. Jednocześnie nie mogli pogodzić się z faktem, że rodzina Chaskla nie doczekała tak rychłego przecież końca wojny.
W miejscu śmierci Żydów nie ma żadnych symboli tragedii. Materialne ślady ich obecności w Grabalinach nie istnieją. Pamięć ludzka ocaliła jednak od zapomnienia fakty. Historia ukrywających się Żydów bardzo mocno tkwi w świadomości starszego pokolenia. Znają ją także uczniowie naszego gimnazjum. Oby przetrwała dla przyszłych pokoleń.
Przez mieszkańców Uszwi był postrzegany jako "inny". Inno�ć Wojciecha Kotfisa wynikła z jego nietypowych jak na gospodarza zainteresowań. Posiadał bardzo rozległš wiedzę. Był uznawany za mšdrego człowieka "filozofa". Czytał ksišżki i gazety, interesował się politykš. Odwiedzali go księża i urzędnicy. W znajdujšcej się przed domem altance, gdzie lubił przesiadywać, niejednokrotnie dyskutował ze swoimi go�ćmi. Do ko�cioła chodził rzadko, ale gdy szedł, ubierał się w białe rękawiczki, garnitur, zabierał laskę i kapelusz. Służył do mszy �więtej będšc już żonatym. Jako mšż i ojciec odznaczał się surowo�ciš. Lubił porzšdek i dyscyplinę. Był pedantem w tym, co robił. Wpajał dzieciom szacunek dla ojczyzny i człowieka. Zapewne kierujšc się tymi warto�ciami zdecydował się na ryzykownš pomoc żydowskiej rodzinie Goldbergerów ukrywajšcej się podczas II wojny �wiatowej niedaleko jego domu.
Żydzi przychodzili do Wojciecha Kotfisa wieczorem. Mogli się ogrzać, co� zje�ć i otrzymać chleb oraz inne pożywienie. Tak było przez 3 lata. Niestety najprawdopodobniej kto� zdradził. Niemcy odwiedzili Wojciecha Kotfisa dwukrotnie. Pierwszy raz przyszli zapewne na zwiady. Rozmawiali z nim przed domem. Opowiadał im o swoim pobycie w wojsku austriackim. Jeden z Niemców na pożegnanie nawet mu zasalutował. Niestety druga wizyta zakończyła się jego tragicznš �mierciš, poprzedzonš rozstrzelaniem Żydów. W 1944 r. żandarmeria niemiecka zjawiła się przed domem Kotfisa. Jeden z Niemców schował się za gruszš, inni rozmawiali z gospodarzem. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę padnie strzał. Podczas pożegnania żandarm stojšcy za drzewem strzelił. Wojciech Kotfis zginšł na miejscu. Żona nagabywana przez Niemców nie przyznała się do pomocy Żydom, zrzuciła całš winę na męża wiedzšc, że nie żyje i tak uratowała swoje życie. Udała się do wsi z pro�bš o pomoc. Pan Stanisław Kotarba i pan Franciszek Kurtyka pomogli jej przenie�ć ciało męża do stodoły. Na drugi dzień zwłoki owinięte w prze�cieradło zostały przewiezione na cmentarz m.in. przez pana Jana Warkocza i pochowane prawdopodobnie przez Jakuba Bukowicza, Andrzeja Pawełka i Karola Rabiasza. Nie było trumny, mszy �więtej i zapisu w księdze parafialnej. Nabożeństwo żałobne zostało odprawione kilka dni pó�niej. Strach i obawa o własne życie były zbyt duże.
Ciało Wojciecha Kotfisa zostało pochowane na cmentarzu, gdzie obecnie spoczywa.
Wojciech Kotfis był niewštpliwie indywidualno�ciš w społeczno�ci uszewskiej. Wymagajšcy dla najbliższych, otwarty na wiedzę i �wiat, współczujšcy braciom - Żydom.
Czy tolerancji nauczył się z ksišżek? Bardziej zasadne wydaje się twierdzenie, że ich lektura pomogła mu w kształtowaniu �wiatopoglšdu, w dostrzeganiu mechanizmów rzšdzšcych historiš. Aby dostrzec w człowieku innej narodowo�ci brata, aby pomóc mu ocaleć, ryzykujšc własnym życiem nie potrzeba tomów publikacji, potrzeba odruchu serca i wrażliwo�ci, których nie można się wyuczyć, gdyż z nimi można się tylko urodzić. Ale oprócz zalet ducha Wojciech Kotfis posiadał jeszcze jedno - odwagę bycia prawdziwym człowiekiem w czasach pogardy dla człowieczeństwa.
Stało się tak, gdyż o pomocy pana Kotfisa Żydom ludzie donieśli Niemcom. Gdyby nie ta tragedia zapewne dzisiaj wiedzielibyśmy coś więcej o bohaterskim Polaku i ludziach, którym pomógł. Niewątpliwie to nieszczęście wynikało z nietolerancji w stosunku do Żydów i ludzi, którzy im pomagali. Jakby ludzie postąpili dzisiaj? Czy Polska jest narodem tolerancyjnym? Czy dzisiaj obywatele naszego kraju są nietolerancyjni wobec innych narodów, ludzi wyznających inną religię, mających odmienne zdanie? Polacy stając u progu wejścia do UE, powinni wiedzieć i być świadomi tego, że muszą być bardziej tolerancyjni nie tylko dla mieszkańców swojego kraju, ale również dla innych państw, ich obywateli, kultury, nauki itp. Każdy człowiek powinien akceptować swoich bliźnich, mimo że często nie potrafi zrozumieć ich postawy i zwyczajów.
Polska jest uważana za kraj nieszczególnie tolerancyjny. Polacy niechętnie widzą cudzoziemców na ulicy. To duży problem naszego narodu. Mam nadzieję, że to się zmieni. Na szczęście nie wszyscy są rasistami. Chciałbym przedstawić także problem tolerancji na świecie. Brak akceptacji inności drugiego człowieka istnieje w wielu państwach. Chciałbym zaapelować do wszystkich o miłość do drugiego człowieka innej rasy, religii, narodowości.
Najpierw ukrywali się pół roku w pustym domu u sąsiada. Właściciele byli we Francji. Ja nie wiedziałam, tyle tylko co podsłuchałam w nocy. Przychodzili do nas ciągnąć wodę. Mama im pomagała, wynosiła mleko w umówione miejsce. Jak upiekła 5 bochenków chleba, to zawsze jednego brakowało. Ja nieraz pytałam się, gdzie on jest, to mnie skrzyczeli, bo wszystko było w wielkiej tajemnicy. W dzień Żydzi siedzieli w piwnicy (ich było chyba pięcioro), w nocy wchodzili do domu, bo się kurzyło z komina, a okna były zabite. Jakoś dowiedział się o tym wójt, bo miał dozór nad tym domem i nakazał, aby Żydzi się wynieśli, bo wszyscy pójdą tu z dymem, jeśli ktoś doniesie. Ludzie przecież idą w pole, krowy tędy ganiają. Po pół roku wynieśli się. Chociaż mamy pole na Piskorce, ja nie wiedziałam, że tam są. Nie kazano nam dzieciom chodzić na jagody i grzyby. Ludzie musieli wiedzieć, bo to trwało trzy lata. Nie wiadomo, kto ich zdał Niemcom. Jedni mówili, że gajowy. W zimie mieszkali chyba u Kotfisa, latem w bunkrze. Kotfis był bardzo dobrym człowiekiem. Żal mu było tych dzieci, przecież to niewinni ludzie. Każdy chciał, ich uchronić, żeby się uratowali. Pewnego dnia (ja miałam 8-my rok) na motorach jechali Niemcy. My pod strachem myśleliśmy, że wszyscy zginiemy. Wiedzieliśmy, że ktoś zdał, że Niemcy się dowiedzieli. Tata nigdzie nie odchodził. Jeszcze mama mówiła, żeby uciekał z domu, żeby się ratował. Tata mówił, że jeśli ucieknie, będzie podejrzany, że pomagał. Słyszeliśmy strzały. Wyły psy. Baliśmy się. Najpierw zastrzelili Żydów. Jeden się chyba uratował - Janek. Nie był razem z rodziną, ale słyszał krzyki Niemców. Ukrył się w mendlu ze zboża. Potem Niemcy poszli do Kotfisa. Miał 2 psy. Najpierw zastrzelili Kotfisa, a potem psy. Kotfiskę wyprowadzili na pagórek, na skarpy i całą drogę ona płakała, a Niemcy strasznie na nią krzyczeli. Podobno pytali się, kto jeszcze pomagał tym Żydom, bo przecież oni sami nie mogli wyżywić całej rodziny. Ona nie wiedziała, co po niemiecku do niej mówili. Mówiła, że nie chciała, ale mąż ją bił i musiała słuchać, że ona niewinna. Tutaj słyszeliśmy wszystko. Był tam żandarm Schulz. On wiedział, co Niemcy do niej mówili. Tłumaczył Niemcom, (bo później mówił), że ona niewinna, że tu nikt nie pomagał. I tak ona i my uratowaliśmy się. Jak już wszystko ucichło i oni odjechali, Kotfiska przyszła z krzykiem do mojego ojca i Kurtyki, żeby zanieśli Kotfisa do domu. Bardzo się bali, ale poszli i zanieśli. Na drugi dzień rano (już nie pamiętam) wzięli go na wóz i pochowali na cmentarzu bez pogrzebu, bez niczego, przecież nie wolno było. Żydów zakopano w jednym dole, ale po jakimś czasie (tyle pamiętam) wywieźli ich na wozie, ale nie Niemcy. Ojciec mówił, że w osłonach były rzucone ciała i skropione wapnem. Gdzie ich później pochowano, nie wiem.
Dziękujemy za rozmowę.
Barbara Gałęziowska
Anna Gurak
Ja Wojciecha Kotfisa nie znałam osobiście tylko ze zdjęcia. Był bardzo podobny do mojego męża Andzeja.
Jaki był Wojciech Kotfis?
Miał siedmioro dzieci. Był wysoki i prościutki jak świeca. Służyw w wojsku austriackim. Miał gospodarstwo. On był taki "panek". Służył już do mszy św. będąc już żonatym. Do kościoła mało chodził, ale jak już szedł, to ubierał białe rękawiczki, garnitur, zabierał laskę i kapelusz.
Ludzie mówili że był "inny", dlaczego?
Widzieli w nim filozofa, kogoś lepszego. Był bardzo mądrym człowiekiem jak na tamte czasy. Był oczytany, miał bardzo dużo książek, czytał gazety. Przychodzili do niego księża i mądrzy ludzie, szychy, urzędnicy i wymieniali się książkami. Interesował się polityką. Umiał mówić po niemiecku. Był dobrym chłopem.
Jakim był ojcem?
Z żoną się lubili, szanowali się, chociaż był surowy dla niej i dla dzieci. Porobił wszystko w polu, przygotował np. rządki pod ziemniaki, a później żona zabierała dzieci i sadzili, a on do altanki, książki wyrozkładał, gości się naschodziło. Tym się zajmował. Jeszcze nikt nie wiedział, czy będą samoloty górą lecieć, że będzie wojna, a on już wiedział. Nie wiem, gdzie podziały się te książki. Wymagał od dzieci i od żony, wszystko musiało być porządnie zarobione. Był pedantem. Wpajał dzieciom szacunek dla ojczyzny i człowieka. Jego syn Andrzej walczył we Francji.
Proszę opowiedzieć o tragicznej śmierci Wojciecha Kotfisa?
Pomagał Żydom, którzy mieli bunkier na pagórku około kilometra od jego domu. Przychodzili do niego wieczór pojeść sobie, żona piekła dla nich chleb, nosiła im jedzenie. Niemcy przyszli najpierw na zwiady. Siedzieli na ławce i rozmawiali z Kotfisem. Jeden na pożegnanie zasalutował. W dzień rozstrzelania przyszło 4 Niemców z psami. Najpierw zobaczyli chłopca -Żydka. Później musieli zauważyć innych. Poszczuli ich psami: zastrzelili Żydówkę z dzieckiem. Później rozmawiali z Kotfisem. Jeden schował się za gruszą. Śmiał się. Gdy się żegnali, ten stojący za gruszą strzelił i zabił go na miejscu. Żona była wtedy w domu. Wyszła i zobaczyła zastrzelonego męża. Ją też zawołali. Broniła się i zwalała wszystko na męża. Ciało zaniosła do stodoły zawinęła w prześcieradło. Na drugi dzień pochowali go na cmentarzu, m.in. chował go Jan Warkocz. Ciała Żydów pochowali w fosie. Później kazali wywieźć je gdzieś na "Kierków" [cmentarz żydowski, brak tam jakichkolwiek śladów].
Co się stało z bunkrem?
Jeszcze 25 lat temu były jego szczątki. Dom Kotfisa został rozebrany. Koło domu było pole, które ojciec Wojciecha Kotfisa otrzymał od Austriaków za udział w jakiejś wojnie. Teraz wszystko zarosło.
Rozmawiały: Karolina Pasek, Barbara Bober
W Uszwi mieszkali:
- Chaskiel - prowadził ubój bydła i cieląt
- Kiwa - prowadzili handel i ubój
- Szumek - miał sklep i gospodarstwo rolne
- Kołma - zajmował się gospodarstwem
- Cielicka - skupował mleko i jego przetwory
Żyli tak jak wszyscy ludzie, jedynie nie chodzili do kościoła, a dzieci na lekcje religii. Nie jedli też wieprzowiny.
Jak mieszkańcy Uszwi traktowali Żydów?
Jak normalnych sąsiadów. Żyli dobrze i w zgodzie. Chodzili do ich sklepów, kupowali u nich mięso, wymieniali zboże na mąkę.
Jaka była rodzina Chaskla Goldbergera?
Była to dobra rodzina, mieli troje dzieci. Zajmowali się skupem bydła.
Gdzie się ukrywali i kto im pomagał?
Ukrywali się w lesie, gdzie ich później rozstrzelali. Wcześniej Chasklowa z małym dzieckiem jak uciekała, ukrywała się w naszej stodole. Myśmy o tym nic nie wiedzieli, dopóki nie usłyszeliśmy płaczu dziecka. Płakała i prosiła nas o mleko i żywność. Mówiła, żeby się nie bać, że jak się ściemni, to w nocy pójdzie dalej. Mama jej dała mleka i coś do jedzenia. Nazajutrz rano już jej nie było i nie wiedzieliśmy, gdzie poszła. Później jeszcze kilka nocy przychodził jej starszy syn, pukał w okno i prosił o jedzenie. Mama zawsze mu coś podawała, a kto im pomagał, nie wiem, bo każdy bał się do tego przyznać.
Rozmawiała: Monika Pabian
Przed wojną było w Uszwi kilka rodzin żydowskich. Mieli sklepy. Można było u nich wszystko sprzedać. Polacy dobrze żyli z Żydami, chociaż pojawiały się hasła typu: "Bij Żyda". Chaskel był rzeźnikiem i sprzedawał mięso. Miał 2 albo 3 córki i syna Janka. Rodzina Chaskla i Pinkas w czasie wojny ukrywali się w bunkrze na pograniczu Grabalin i "Piskorki". Raz jako mały chłopiec byłem w lesie z ojcem i zauważyłem bunkier. Podszedłem i otworzyłem właz. Zobaczyłem tam Pinkasa. Od tej pory Chaskiel i Pinkas przychodzili do nas do domu, Przynosili zboże, mama wypiekała im chleb i dawała mleko. Ostatni raz przed rozstrzelaniem zaniosłem im 5 bochenków chleba w umówione miejsce. Ścinali także drzewa w lesie i nosili do domów w zamian za kukiełki. Chodzili do wielu rodzin, ale we wsi nikt o tym nie rozmawiał. Żydzi i Kotfis zostali rozstrzelani pod koniec maja lub w czerwcu 1944 r. , chodziliśmy wtedy na maliny. Była niedziela. Z Niemcami szedł polski policjant Schulz. Wiem, że Pinkas zaczął uciekać i szarpał go pies. Zastrzelili żonę Chaskla i dzieci oraz "Pinka" i Kotfisa. Ciała Żydów pochowano na skraju lasu. Widziałem mogiłę chodząc na maliny, ale mogli później wywieźć je na "Kierków". Kotfisa pochowali najpierw w wale koło cmentarza. Chował go Andrzej Pawełek, Jakub Bukowicz i Karol Rabiasz. W dzień tragedii przez wieś przeszła groza. U nas w domu wszyscy się bali. Myśleliśmy, że któryś z Żydów przed śmiercią powiedział, kto im pomagał. Strach był bardzo duży. Ludzie ubolewali, że tuż przed zakończeniem wojny Żydzi musieli umrzeć.
Pani Z. wspomina:
W jeden wieczór przyszedł do nas Pinkas po chleb. Siedział w kuchni przy piecu. Nagle do kuchni wszedł Niemiec. Kazał nam zasunąć okna. Na szczęście nie zauważył Pinkasa. Nie pamiętam, kiedy się tak bałam jak wtedy. Strach był ogromny, mogliśmy wszyscy zginąć.
Michał Ciura
"Kołma", Chaskiel, Szimek "Drożdżos", Kiwa - pięć rodzin.
Czym zajmowali się uszewscy Żydzi ?
Handlem, mieli sklepy. Kołma i Szimek obrabiali pole, zajmowali się gospodarstwem. W obecnym państwa domu mieszkała rodzina żydowska. Jacy to byli ludzie? Dobrzy, spokojni, uczciwi. W tym domu mieszkały 4 osoby przez 3 lata. Żydówka była krawcową. Miała dwoje dzieci. Jak odwoziłam do Zakliczyna na początku wojny na pamiątkę zostawili mi szafę, którą mam do dzisiaj.
Czy Żydzi mieli swój kościół ?
Tak. Modlili się u Szimka. Tam im nikt nie przeszkadzał, nikt tam nie chodził. Dzieci żydowskie chodziły razem z polskimi do szkoły z wyjątkiem religii. Na tę godzinę wychodziły.
Jak mieszkańcy Uszwi współżyli z Żydami, co o nich myśleli ?
Żyli normalnie. Tak jak każdy, jeden z drugim. Nie mieli złośliwości do Żydów. Chaskiel interesował się handlem, Kiwa także. Żyli z ludźmi jak Bóg przykazał .
Jaki był los rodzin żydowskich po wybuchu wojny ?
Wszyscy byli "spędzani" do getta. Gdy wyjeżdżali, nie myśleli, że pojadą na takie mordy. Polacy bali się spotykać z Żydami. Niemcy ogłosili przez gminę, żeby nie ukrywać Żydów i powiedzieć, jeśli wie się o ich ukrywaniu.
Czy mieszkańcy Uszwi wiedzieli o tym, że w Grabalinach ukrywają się Żydzi?
W Grabalinach ukrywała się rodzina Chaskla. Mieszkali wcześniej tam, gdzie jest dzisiaj sklep u Pawełka. Do czasu wyszukania przez Niemców, nikt z wyjątkiem Kotfisa nie wiedział.
Kim był Wojciech Kotfis i w jaki sposób pomagał Żydom?
Kotfis był rolnikiem. U niego w domu wypiekali chleb i gotowali.
Co może Pan powiedzieć o rozstrzelaniu Żydów i Wojciecha Kotfisa w 1944 roku ?
Nic. Wiedziałem, że była obława, ale udziału w tym nie brałem. Z opowiadań wiem, że była obława przez Niemców i Polaków, którzy obowiązkowo musieli brać udział w tej nagonce. Tam byli Żydzi rozstrzelani i pochowani, ale gdzie nie wiem. Nie wiem też, kto chował Kotfisa i gdzie.
Kto doprowadził żandarmerię ?
Policja polska musiała iść, ale kto ich wydał nie wiadomo. Składano winę na różnych, ale to wszystko nieprawda. Uratował się Chaskiel i jego przybrany syn Janek. Uciekali prawdopodobnie na Kobyle. Chaskiel był postrzelony i umarł, Jan jeszcze żył i odwiedzał nocą Uszew. Ktoś go tam widział.
Co się stało z majątkiem Żydów ?
Były kupowane przez wójta i innych ludzi.
Dziękujemy za rozmowę.
Justyna Radzięta
Wywiad z panią Janiną Witkowską
To był Chaskel, "Szimek" (jego syn chodził ze mną do szkoły, jak była religia, to wychodził), "Kołma", "Drożdżos", bo miał drożdże. Żydzi zajmowali się handlem, skupem mleka, z którego robili sery i sprzedawali w Brzesku. U "Szimka" była bożnica. W sobotę świętowali i choćbyś na kolanach klękał, Żyd ci nic nie sprzedał. W Brzesku byli sami Żydzi. Mieli wszystkie sklepy. Sprzedawali nawet różańce i książeczki do modlenia. Adwokat był Żydem, sędzia był Żydem. Wszyscy się uczyli, bo mieli za co. Ci Żydzi z miasta wymądrzali się. Mówili do Polaków: "Wasze są ulice, nasze kamienice". W czasie wojny zrobili w Brzesku getto, a później wywieźli Żydów do Oświęcimia.
Jak mieszkańcy Uszwi traktowali Żydów?
Jak wszystkich. Nikt im nic nie mówił. Dzieci żydowskie bawiły się z polskimi. Chłopcy czasem podśmiechiwali się z Żydów. Ja traktowałam Żydów i Polaków jednakowo. Żydzi nic mi nie byli winni.
Znała pani Chaskla Goldberga?
Miał sklep, nie był obraźny. Jak trzeba było, to "zborgował". W czasie wojny ukrywał się w Grabalinach. Pomagał mu Kotfis.
Znała pani Wojciecha Kotfisa?
Tak, niedaleko jego domu mieliśmy pole. On orał krowami, bo nie miał koni. Miał sad. Nie chodził do kościoła. Jak się poszło po coś do niego, to pożyczył, odzywał się. Niemcy zabili Żydów i jego. Pochowali go bez trumny. Tyle wiem.
Dziękujemy za rozmowę.
Renata Rozciecha
Bibliografia:
- Danter Sz., Las sprawiedliwych, Warszawa 1968.
- Hauman H., Historia Żydów w Europie Środkowej i Wschodniej, Warszawa 2000.
- Sady R., Uszew - z dziejów wsi, klucza i gminy, Kraków 1999.
- Zawidzka I.,Cmentarz żydowski w Brzesku, Brzesko 2001.










































